środa, 15 maja 2019


A: Kotku, czy masz coś przeciwko jak wykorzystam Twój wizerunek?
K: *przeciągając się* miaaaaał (czyt. śmiało Adka!) Tak więc przedstawiam Wam mojego cudownego kociaka, przy którym niejednokrotnie musiałam czytać "Inkub" autorstwa Artura Urbanowicza- bo naprawdę się bałam!
Kupiłam tę książkę, bo... spodobała mi się okładka! Kiedy paczka do mnie dotarła i zobaczyłam ponad 700 stron lektury przestraszyłam się, że to będzie jedna z tych książek gdzie dopiero za połową akcja nabierze tempa. Pan Urbanowicz jednak tworząc opowieść dziejącą się w latach 70-tych i współcześnie jednocześnie sprawił, że moje „do końca rozdziału i idę spać”, kończyło się tylko wtedy, kiedy zaczęłam się bać fabuły na tyle, że MUSIAŁAM iść spać! A osobiście uważam, że przestraszenie czytelnika jest nie lada wyzwaniem! Stworzenie również bohatera, który myli się i nie jest w każdych swoich działaniach epickim detektywem jest super wartością dodaną książki! Dlatego jeśli lubicie kryminały, ale znudził Wam się ich standardowy schemat polecam książkę Inkub, będąca połączeniem horroru z elementami legend i kryminału, w którym do samego końca nie wiadomo co się wydarzy!

Tak jak długo miałam opory do sięgania po polską literaturę (to straszne, ale niesamowicie drażniły mnie polskie imiona!), tak z każda kolejna, tak dobrą książka jak ta, żałuję że tak długo zwlekałam! Wstyd Adrianno!

1 komentarz:

  1. Mnie też drażniły polskie imiona :D i kurde- boję się tej książki, ale czytałabym! Kotek cudo :D

    OdpowiedzUsuń